10 rzeczy, które musisz zrobić będąc w Barcelonie

Barcelona, cudowna Barcelona. Tak wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju. Rocznie przyciąga miliony turystów z całego świata. Kto by się znowu temu dziwił? Ma przecież tyle pięknych miejsc do zaoferowania. Zawsze powtarzam, że każdy znajdzie tam coś dla siebie – dorosły, dziecko, miłośnik plaży, gór. Stolicę Katalonii warto odwiedzić przez wzgląd na wiele faktów, o których już kiedyś pisałam – tutaj. Gdy jednak znajdziesz się już w tym wyjątkowym miejscu na Ziemi, jest kilka rzeczy, które koniecznie musisz zrobić, zobaczyć, doświadczyć, aby poznać tę prawdziwą Barcelonę, a nie tylko tę dla turystów. Wyciągnij kartkę i zapisz sobie tych kilka wskazówek na kolejną wycieczkę do Katalonii, kiedy już znowu będzie można podróżować.

1. KINO NA POWIETRZU

Montjuïc to wzgórze w Barcelonie gwarantujące nam piękne, panoramiczne widoki. Nie jest ono wysokie, jednak bardzo rozległe i rozłożyste. Znajdziemy tam przede wszystkim hektary zieleni. Na wzgórzu znajduje się mnóstwo parków i ogrodów, w których wyciszenia szukają nawet sami mieszkańcy miasta. Nie zabraknie również placów zabaw, a nawet obiektów sportowych, jak choćby olimpijski basen z cudownym widokiem. Dodatkowo natkniemy się tam na muzea: Narodowe Muzeum Sztuki Katalońskiej, Fundació Joan Miró, czy Poble Espanyol. Na samym szczycie w XVII wieku postawiono zamek, w których przetrzymywano i torturowano więźniów politycznych, a który dzisiaj można zwiedzić za cenę kilku euro. Ale przejdźmy do sedna po tym przydługawym wstępie. Między lipcem a sierpniem każdego roku przy samym zamku odbywają się pokazy filmowe i grana jest muzyka na żywo. Festiwal kina na powietrzu cieszy się tak dużą popularnością, że zazwyczaj ciężko znaleźć wolne miejsce na trawie. Tak, nie ma krzeseł, leżaków. Przynosisz swój kocyk, przekąski i coś do picia i cieszyez się cudownym wieczorem. Ja ostatni raz brałam udział w tym wydarzeniu w 2015 roku! W obecnym nie zapowiada się, aby atrakcja miała miejsce, więc zarezerwujcie 2021!

2. CALÇOTS

Calçots to rodzaj zielonej, długiej cebuli. O co więc tu chodzi? Katalończycy posiadają święto nazywane calçotada, które jest… jedzeniem cebuli. Tak, święto to polega na spotkaniach w gronie rodziny, przyjaciół, znajomych i zajadaniu się cebulą, a miejsce ma między styczniem, a marcem/kwietniem. Piecze się ją na ogniu, często owija w sreberko foliowe i podaje ze specjalnym sosem – romesco, który w moim mniemaniu z całego tego dania jest najlepszy. Uwaga, warzywo najlepiej jeść w charakterystyczny sposób, który prezentuje Wam na poniższym zdjęciu mój Alberto. Po takiej uczcie od stołu odchodzisz brudny, pełny jak beczka, ale za to z przeświadczeniem, że poznałeś prawdziwą katalońską tradycję.

3. FIESTA FIESTA

Hiszpania na drugie ma fiesta, na trzecie fiesta, a na czwarte no pasa nada, mañana. Bo w końcu po fieście nic się nie chce. Każdy region ma swoją fiestę, każde miasto, miasteczko i wioska również. Ba! Nawet dzielnice mogą pochwalić się wybranymi dniami w roku, kiedy świętuje się wśród ich ulic. I to właśnie na takie świąteczne dni danej dzielnicy Barcelony musicie się załapać. Ta chyba najbardziej znana to fiesta Gracii, jednej z bogatszych dzielnic Barcelony. Ja lubię też świętować, gdy wypadają dni Sants – rejonu, który jest bardzo przyjemny. Jak to wygląda? Ulice ustrajane są tematycznie, co roku oczywiście w innej formie, aby ostatecznie ze sobą konkurować, bo ta zwycięska będzie tylko jedna. Na okres imprez wstrzymany jest ruch samochodowy, organizowane są przeróżne koncerty, występy taneczne, skecze i wszelkiego typu atrakcje. Zakrapiane jest to oczywiście alkoholem, wszystkie bary są otwarte, a przy okazji rozstawiane są budki z przekąskami i drinkami. A że Hiszpanie to nacja bardzo towarzyska i socjalna, święto dzielnicy to naprawdę świetna zabawa.

4. MAGICZNA FONTANNA

Fontanna, która mieści się na Placu Hiszpańskim przy Narodowym Muzeum Sztuki Katalońskiej nazywana jest magiczną. W wybrane dni tygodnia, wieczorem odbywają się tam pokazy, podczas których strumienie tańczą w rytm muzyki oświetlane przeróżnymi kolorami. Widowisko to można podziwiać absolutnie za darmo, ale w sezonie zalecam przyjście z wyprzedzeniem, jeśli zamiast fontanny nie chcecie oglądać czyichś pleców. Taki pokaz to idealne zwieńczenie wieczoru po całym dniu zwiedzania.

 

5. SANT JORDI

23 kwietnia w Katalonii świętujemy… Walentynki. Tak, Katalończycy mają swój własny dzień zakochanych, a jest nim święto Sant Jordi. Mężczyźni obdarowują kobiety różami, kobiety mężczyzn książkami. Barcelona przyodziewa na te parę dni dywany czerwonych róż, a jej ulice wypełniają stoiska z książkami do zakupienia. Nowymi, używanymi i często we wszelkich językach. Jest to wyjątkowy dzień, panuje wtedy niezwykła atmosfera, dlatego jeśli zastanawiasz się, kiedy wybrać się do Barcelony, koniec kwietnia to na pewno trafna data.

6. LA RAMBLA

Nie możesz odwiedzić Hiszpanii i nie przespacerować się najsłynniejszym deptakiem tego miasta. Nie możesz też jednak być tu i ani razu nie westchnąć w złości, że znowu ktoś się o Ciebie obił, że znowu kogoś musisz wymijać lub że kolejna osoba stanęła nagle na środku torując Ci drogę, bo miała ochotę pstryknąć jeszcze jedną fotkę. Takie już uroki tej La Rambli.

7. BARCELONA Z LOTU PTAKA

Barcelona posiada nie jeden punkt widokowy, z którego podziwiać będziemy jej uroki. O wzgórzu Montjuïc, czy Tibidabo przeczytamy w każdym przewodniku. Jest jednak jeszcze jedno wyjątkowe miejsce, przy którym umywa się każde inne, a którego w przeciętnym książkowym informatorze raczej nie znajdziecie. Mowa o bunkrach Carmel, które jak podpowiada nazwa znajdują się w dzielnicy Carmel. Jest to chyba jedyny punkt, z którego nie ruszając się z miejsca zobaczysz Barcelonę w 360 stopniach. Już wiesz, gdzie wybrać się, aby podziwiać miasto z lotu ptaka.

8. PINCHOS

Pinchos to małe kanapeczki (z bagietki) z wszelkiego rodzaju dodatkami na wierzchu. Warzywa, mięso, ryby, ser… Wszystko, co tylko przyjdzie do głowy szefowi kuchni. A ich nazwa wzięła się od słowa pinchar, czyli nabijać, kłuć, ponieważ przebijane są wykałaczką i w taki sposób nakładane na talerz. Kolor wykałaczki często wskazuje na cenę. Najsłynniejsza ulica w Barcelonie, która specjalizuje się w pinchos to Carrer Blai. Najecie się tam za 7-9€, gwarantuję. Jedne pincho kosztuje bowiem od 1 do 1.50€, a ja osobiście po 4 jestem już pełna. Na ulicę Blai zabieram absolutnie każdego mojego gościa.

9. WIECZÓR NA PLAŻY

Uwaga, jeśli nigdy w życiu nie zrobiłeś nic nielegalnego, nie czytaj dalej, bo zachęcam do popełnienia przestępstwa. Plaże w samej Barcelonie najpiękniejsze może nie są (zawsze można wybrać się poza jej granice), ale kto nie chciałby obejrzeć zachodu słońca lub gwiaździstego nieba na kocu, z butelką wina i domową tortillą? No, właśnie, o to wino tutaj się rozchodzi. W Barcelonie nie wolno spożywać alkoholu w miejscu publicznym, do których zaliczają się plaże, ale nie znam chyba osoby, która nie urządziłaby sobie takiego nocnego, plażowego pikniku. Czy to z ukochanym, czy z przyjaciółmi. Jest jeden dzień w roku, kiedy na plaży można robić wszystko – Sant Joan. Katalończycy świętują nadejście lata rozpalając na plażach ogniska, puszczając petardy i organizując wielkie imprezy. Jednodniowy festiwal odbywa się w noc z 23 na 24 czerwca. Wtedy dozwolone jest “wszystko”.

10. FC BARCELONA

Nie powiem, że musicie odwiedzić Camp Nou, obejrzeć mecz, czy zdobyć autograf Messiego. Przecież nie każdy lubi piłkę nożną. Ja na przykład fanem nie jestem, jednak pamiętam świętowanie wygranej Pucharu Króla na ulicach Barcelony, a doświadczenie jest to niezwykłe. Tysiące kibiców zbiera się w centrum Barcelony, głównym punktem jest La Rambla, a sami piłkarze krążą po mieście w swoim autokarze krzycząc, śpiewając i… upijając się. Tak, zarówno gracze, jak i ich wielbiciele. 🙂

Jeśli odhaczysz na swojej liście tych 10 punktów, możesz uchodzić za prawdziwego Katalończyka lub przynajmniej Barcelończyka. No, to teraz jestem ciekawa, ile z powyższych już zaliczyliście? 🙂

Aby być na bieżąco, wpadaj na mojego Facebooka!
Udostępnij