Edukacja w Hiszpanii

Edukacja w Hiszpanii znacząco różni się od naszej, polskiej. Rozpoczynając od wieku, w którym następuje obowiązek nauki szkolnej, poprzez system oceniania, aż po charakter placówek. Zdarza mi się dostawać pytania od rodziców myślących o przeprowadzce do Hiszpanii, które dotyczą edukacji. Zastanawiają się oni, jak wygląda nauka w Hiszpanii. Martwią się, czy ich dzieci poradzą sobie z nowym językiem, ze zmianą i szokiem kulturowym. Podobne wątpliwości towarzyszą mamom Polkom, których dzieci szykują się do rozpoczęcia nauki. Przyzwyczajone do systemu nauczania w Polsce, niepokoją się, jak owe wygląda w kraju, w którym obecnie żyją. Dzisiaj postaram się rozwiać wszystkie wątpliwości, dzieląc się z Wami naszym doświadczeniem w szkole barcelońskiej. Pamiętajcie, że niektóre aspekty mogą nieco różnić się w zależności od regionu, a nawet i szkoły. Zapraszam na długo obiecany artykuł.

W Hiszpanii obowiązek edukacji rozpoczyna się w wieku 6 lat, a kończy w wueku 16, jednakże niemalże wszystkie rodziny posyłają swoje dzieci już do odpowiednika naszego przedszkola, choć nazywanego tutaj szkołą, w wieku 3 lat. Wielu rodziców zmuszonych jest również zapisać swoje pociechy do żłobków, które przyjmują dzieci już od 4 miesiąca życia, czyli dokładnie w momencie, w którym kończy się urlop macierzyński. Żłobek w Hiszpanii jest naszym przedszkolem – guardería. Co zabawne pochodzi od słowa guardar – przechowywać, chować. Przedszkole jest zatem przechowalnią.

Co roku dzieci idą o klasę wyżej, a co za tym idzie, w niektórych szkołach zmienia się im również nauczyciel prowadzący (podczas edukacji wczesnoszkolnej). W naszym żłobku oraz później szkole właśnie tak to wyglądało. Educación Infantil, czyli nauczanie dziecięce nieobowiązkowe trwa do 5 roku życia. Następująca następnie szkoła podstawowa trwa 6 lat, a kolejne 4 to tzw. ESO, czyli Educación Secundaria Obligatoria, po którym młodzież otrzymuje dyplom wykształcenia średniego. Choć odpowiednik naszego liceum to późniejsze bachillerato trwające 2 lata. Szkoły i przedszkola w Hiszpanii dzielą się na publiczne (públicos), półprywatne (concertados) i prywatne (privados). “Półprywatne”, jak je nazywam, posiadają czesne, które jest zazwyczaj dużo niższe niż te w szkołach prywatnych i wśród moich znajomych są najczęstszym wyborem. Nabór do szkół jest ustalany zgodnie z miejscem zamieszkania. Przy zapisywaniu dziecka dostaje się formularz, na którym umieszcza się wybrane placówki w kolejności od 1 do 10. Każdej rodzinie przyznawane są punkty (najwięcej za zameldowanie przy szkole, która wchodzi w skład naszego “pierwszego wyboru”). Na podstawie punktów przyznawane są miejsca w danej szkole. Jeśli mamy remis, automatyczny program losuje szczęśliwą rodzinę, a ci, którzy nie mieli farta, przechodzą samoczynnie do placówki, którą wybrali jako drugą opcję. Nabór do szkół w Barcelonie odbywa się w maju, dni otwarte szkół rozpoczynają się w marcu. Z tej skomplikowanej procedury należy zapamiętać fakt najważnijeszy, który to odróżnia szkołę polską od szkoły hiszpańskiej. Placówka przydzielana jest na podstawie adresu zamieszkania, dlatego żyjąc w dzielnicy Sants, to właśnie tam będziesz zmuszony zapisać swoje dziecko do szkoły, ponieważ istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że w innej zostaniesz odrzucony, gdyż nie wygrasz konkursu poprzez przyznawanie rodzinom punktów. Innymi prawami rządzić się będą oczywiście szkoły prywatne, gdzie kryteria przyjmowania są zależne od innych aspektów.

Również samo nauczanie odbiega od systemu polskiego. Trzyletnie dzieci oprócz zabawy mają pierwsze programy nauczania. Uczą się pierwszych literek, ropoczynając zazwyczaj od swojego imienia. Poznają cyferki, wprowadzone są zajęcia z języka angielskiego. Nadal kładzie się nacisk głównie na zabawę i sale wypełnione są zabawkami, jednak są także ławeczki, w których dzieci zasiadają raz na jakiś czas, aby poznać pierwsze zasady matematyki, czy pisowni. Kolejna różnica to godziny zajęć. U nas zajęcia ropoczynają się o godzinie 9 (w zależności od regionu godziny mogą się odrobinę różnić), a kończą o godzinie 17. Między lekcjami następuje długa 2-3 godzinna przerwa na obiad i ewentualną sjestę, kiedy uczniowie mogą wrócić do domu lub zostać na stołówce i świetlicy. U nas w szkole przerwa ta odbywa się między 12.30, a 15, więc dzieci, które udadzą się do domu, wracają do placówki na dwie godziny zajęć. System według mnie bardzo negatywny, dzieci spędzają mnóstwo czasu w przedszkolach i szkołach. Między nauką, pracami domowymi i zajęciami dodatkowymi mają niewiele czasu na zabawę, rodzinę i rozrywkę. System szkolnictwa przystosowany jest jednak zapewne do systemu pracy w Hiszpanii. Większość rodziców nie mogłoby pozwolić sobie na wcześniejszy odbiór dziecka, dlatego na wyszczególnionej wyżej świetlicy podczas przerwy obiadowej w rezulatacie u nas zostaje bardzo dużo uczniów.

Kolejną ważną informacją, zwłaszcza dla osób planujących przeprowadzkę jest fakt, że w regionach, które posiadają inny niż hiszpański drugi język urzędowy, to właśnie w tym języku odbywają się zajęcia. Takim sposobem w szkołach i na uczelniach w Katalonii językiem wykładowanym jest język kataloński, a język hiszpańśki uczniowie mają jedynie przez kilka godzin w tygodniu, jako dodatkowy przedmiot. Wszystkie książki i materiały naukowe redagowane są w języku katalońśkim. W większości szkół publicznych to również tym językiem posługują się nauczyciele w wysyłanych mailach, opisowych ocenach, czy zebraniach z rodzicami. Nie oznacza to oczywiście, że nie odpowiedzą na pytanie zadane po hiszpańśku, jednak nauczanie odbywa się w języku katalońskim. W Barcelonie jest wiele międzynarodowych szkół, więc jeśli dysponujemy odpowiednimi środkami finansowymi, język nie powinien stanowić problemu. Znajdziemy tutaj szeroki wybór szkół prywatnych z innymi językami, w tym oczywiście język hiszpański.

Każda szkoła ma także swoje własne, wewnętrze zasady. Na pierwszym zebraniu w żłobku, czy szkole, rodzice zazwyczaj dostają listę potrzebnych rzeczy, wśród których w naszym przypadku znajdowały się szkolny dres (uczniowie zakładają go w wyznaczony dzień w tygodniu, kiedy to mają wychowanie fizyczne), fartuszek szkolny, chusteczki, kubeczek, drugie śniadanie… Każda szkoła ma swój herb, swoje kolory, często także wspomniany fartuszek do zajęć manualnych, a nawet mundurek. Zajęcia szkolne są podobne. Również dzielą się na matematykę, fizykę itd. W niektórych szkołach nie ma jednak lekcji religii (na przykład u nas). W innych najczęściej proponowany jest wybór zajęć: religia lub etyka. W szkołach katolickich, których w Hiszpanii nie brakuje, religia i modlitwy są oczywiście obecne. System oceniania również różni się od znanego nam z polskich szkół. Kryteria ocen to 1-10. Aby zaliczyć dany egzamin należy zdobyć minimum 5, każda niższa ocena skutkuje oblaniem sprawdzianu. Z tego, co czytałam, w Hiszpanii również stosuje się poprawki, ale podobno nie zawsze. Na koniec semestru z otrzymanych ocen wylicza się średnią, która decyduje o tym, czy zaliczyliśmy dany przedmiot. W niektórych szkołach każdy uczęń ma możliwość zaliczenia całego roku z jednym niezdanym przedmiotem. W naszej szkole rok akademicki ma 3 semestry.

Poziom wykształcenia hiszpańskiej populacji dorosłych (w wieku 25 do 64 lat) poprawił się w latach 2008-2018, ponieważ odsetek dorosłych, którzy ukończyli studia ponadobowiązkowe (chodzi tutaj o kontynuowanie nauki po 16 roku życia i rozpoczęcie bachillerato, nie mylić ze studiami), wzrósł z 51,1% do 60,2%, co oznacza poprawę o 9 punktów procentowych. Wyniki te przekładają się na wzrost o około 18% w ciągu dekady w populacji z wyższym, niż wymagane wykształceniem. Studiom w Hiszpanii poświęcę osobny artykuł.

Jaki system edukacji odpowiada mi bardziej? Oba mają swoje wady i zalety. W Polsce na pewno plusem są godziny zajęć i nieprzeciążanie dzieci tak dużą liczbą lekcji. W Hiszpanii kontakt z nauczycielem jest bardziej naturalny, nie ma takiej presji. Ciężko mi jednak porównywać do systemu edukacji, który obecnie obowiązuje w mojej ojczyźnie, ponieważ jestem pewna, że przez kilkanasćie lat, kiedy to kończyłam liceum, uległ on zmianie. 🙂 Nie mogę także wypowiadać się na temat doświadczeń z hiszpańskiego gimnazjum, czy liceum, ponieważ mój syn ma 4 lata, więc takowych nie posiadam. Na początku byłam zaszokowana tym, że 3 letnie dzieci, które nie potrafią jeszcze dobrze trzymać ołówka, uczą się, jak napisać swoje imię, a wieku 4 lat poznają alfabet, sylaby i dodawanie. Dzisiaj już przywykłam, a moja opinia plasuje się gdzieś po środku. Uważam, że synek mógłby trochę poczekać z opanowaniem takiego materiału, jednak gdy już do tego doszło, nie rwę włosów z głowy, bo ostatecznie nie widzę żadnych negatywnych tego skutków.

Aby być na bieżąco, koniecznie obserwuj fanpage na Facebooku, a po więcej prywaty, zdjęć i filmików zajrzyj na Instagrama.
Źródło statystyk: www.educacionyfp.gob.es
Udostępnij